Msza Św. pogrzebowa śp. ks. prałata Konrada Kaczmarka

W sobotę, 9 maja br. o godz. 11.00 pod przewodnictwem ks. abpa Stanisława Gądeckiego, Metropolity Poznańskiego, rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe śp. ks. prałata Konrada Kaczmarka, w których wzięło udział ponad 80-ciu kapłanów, liczne poczty sztandarowe i delegacje, wierni parafii gostyńskich. Kazanie wygłosił ks. kan. Artur Przybył, który przybliżył w nim życiorys i dokonania Ks. prałata. Po Mszy Św. pogrzebowej wszyscy udali się na cmentarz, aby towarzyszyć Zmarłemu w jego ostatniej drodze…Na cmentarzu, w krótkich słowach, przedstawiciele straży pożarnej, parafii i rodziny zmarłego, dziękowali  śp. ks. Konradowi za wszystko, czego w życiu od niego doświadczyli. W trakcie składania trumny do grobu, oddano salwę honorową z armaty, a strażacy włączyli na krótko sygnały dźwiękowe.

Kazanie ks. prałata Artura Przybyła wygłoszone podczas Mszy Św. pogrzebowej śp. ks. prałata Konrada Kaczmarka w gostyńskiej farze dn. 9 maja 2015 r.

Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie – Metropolito !
Ekscelencjo, Najprzewielebniejszy Księże Arcybiskupie Seniorze !
Drodzy Bracia Kapłani !
Czcigodne Siostry Zakonne !
Szanowni Przedstawiciele władz miejskich i powiatowych !
Zacni strażacy !
W bólu pogrążona Rodzino !
Drodzy Bracia i Siostry !

Eucharystia to dziękczynienie. To właśnie podczas Eucharystii chcemy dziękować Bogu za dar życia, wiary i kapłaństwa, których udzielił śp. Ks. Konradowi. Dzięki tym darom on ubogacał nas przez 87 lat życia i prawie 60 lat kapłaństwa.

Warto, abyśmy spojrzeli na jego sylwetkę i odpowiedzieli na pytanie: KIM BYŁ ?

1. Kochający syn,  brat i wujek. Urodził się 15 lutego 1928 roku w Krobi. Jego zacni i religijni   rodzice, Stanisława i Franciszek, byli mistrzami krawieckimi i prowadzili zakłady krawieckie. Młody Konrad też wyuczył się tego zawodu i szczycił się tym, że miał dyplom czeladnika. Z dwoma młodszymi siostrami- Sabiną i Teresą, a później z ich mężami i dziećmi, łączyły go bardzo bliskie  stosunki pełne miłości i przywiązania. Głęboko przeżył nagłą śmierć młodej siostry Sabiny po urodzeniu pierwszego dziecka. Po wojnie uczęszczał do gimnazjum i liceum gostyńskiego, przez pierwsze miesiące dojeżdżając z Krobi. W 1946 roku rodzina przeprowadziła się do Gostynia.

2. Kandydat do kapłaństwa.  Po zdaniu matury w 1949 roku Konrad, razem z czterema kolegami z klasy, wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Przez dwa lata studiował filozofię w Gnieźnie, a przez następne cztery – teologię w Poznaniu. Z czasów gnieźnieńskich datowała się jego przyjaźń z Ks. Prymasem Józefem Glempem, z którym mieszkał w jednym pokoju. Ks. Prymas w swoich wspomnieniach bardzo pozytywnie wyrażał się o kleryku Konradzie. Zadzierzgnięte w seminarium więzy były bardzo trwałe – ks Konrad jeździł co roku na organizowane zjazdy koleżeńskie. Cieszył się też bardzo na każde spotkanie z kolegami ze studiów.

3. Kapłan – duszpasterz.   W dniu 4 czerwca 1955 r. w poznańskiej farze, z rąk ks. arcybiskupa Walentego Dymka, otrzymał święcenia kapłańskie. Nasza katedra była wówczas odbudowywana ze zniszczeń wojennych.  Mszę św. prymicyjną odprawił ks. Konrad dnia następnego w naszej farze. Na obrazku prymicyjnym jako hasło dał słowa wyjęte z Psalmu 62: „O Panie, Boże mój, do Ciebie od świtu me serce się zwraca; na cześć Imienia Twego podnosić będę ręce moje” Ten tekst umieścił też na obrazkach upamiętniających srebrny, a potem złoty jubileusz kapłaństwa. Po święceniach ks. Konrad został skierowany na wikariat do Opalenicy, a po dwóch latach do Kościana. Od roku 1964 był proboszczem w Radomicku, a potem kolejno w Lubiniu, Mosinie i Lesznie. Wszędzie był bardzo aktywnym i gorliwym duszpasterzem  Duży nacisk kładł na dobre zorganizowanie katechezy, co nie było proste w ówczesnych warunkach, gdy lekcje religii odbywały się w pomieszczeniach parafialnych, nie zawsze odpowiednich, lub w prywatnych domach - na wioskach, w tzw. punktach katechetycznych.   Bardzo chętnie głosił kazania, również w innych parafiach, przekazując z radością zasady Ewangelii. Jako proboszcz bardzo dbał o sprawy materialne parafii,  które  prowadził. Przeprowadził wiele remontów świątyń, restaurował dzieła sztuki, troszczył się o właściwy stan budynków parafialnych. Można by długo o tym mówić...    

4. Człowiek.   Był bardzo kontaktowy, miał duże poczucie humoru, chętnie pomagał innym kapłanom. Miał wielu znajomych i przyjaciół z różnych okresów życia – duchownych i świeckich. Utrzymywał z nimi bliskie kontakty, często odwiedzał, korespondował z nimi, telefonował...Był człowiekiem towarzyskim. Był wielkim czcicielem Matki Bożej. Wyrażało się to w modlitwie różańcowej. Każdy kto z nim podróżował, wie, że po chwili rozmowy, słyszał słowa: „Mówimy różaniec”.  Pielgrzymował też często do sanktuariów maryjnych, w kraju i za granicą. W ostatnich latach, co środę, brał udział w nowennie na Świętej Górze.

Szczególnym nabożeństwem otaczał trzech świętych: św. Konrada, św. Mikołaja i św. Floriana. Miałem to szczęście, kilkanaście lat temu, pielgrzymować z ks. Konradem do grobu Jego patrona, który znajduje się w Noto, małym miasteczku na Sycylii. Byliśmy tam w dniu święta św. Konrada i mogliśmy uczestniczyć w wielkiej procesji z jego relikwiami przez całe miasto. Ks. Konrad głęboko to przeżył.

Ze św. Mikołajem związany był przez parafię w Krobi, miejsce swego urodzenia i chrztu, której patronuje św. Mikołaj, a także przez parafie w Mosinie i Lesznie, również poświęcone św. Mikołajowi. Będąc na emeryturze opublikował pozycje książkowe dotyczące kultu św. Mikołaja.

A św. Floriana czcił jako długoletni duszpasterz strażaków i wydał kilka prac związanych z kultem św. Floriana wśród strażaków. Można powiedzieć, że właśnie św. Florian przeprowadził księdza Konrada przez bramę śmierci, bo zmarł w dniu jemu poświęconym.

5. Emeryt. W 1997 roku ks. Konrad przeszedł na emeryturę i zamieszkał w domu po rodzicach w pobliżu fary gostyńskiej. Niezmiernie gorliwie pomagał w duszpasterstwie naszej parafii ku radości proboszczów i parafian gostyńskich. Nadal angażował się w duszpasterstwo wielu grup, o których wspomniałem, a szczególnie strażaków. Opublikował kilka prac książkowych, artykułów, biogramów do słowników. Przez parę lat pełnił funkcję sędziego Sądu Metropolitalnego w Poznaniu. Z wielką radością przeżywał złoty jubileusz kapłaństwa, a od kilku miesięcy przygotowywał się do 60-lecia kapłaństwa. Zabrakło parę tygodni...

Arcypasterze poznańscy doceniali jego pracę i wzorową postawę kapłańską odznaczając go godnością kanonika gremialnego Kapituły Kolegiackiej w Poznaniu, a potem wyjednując mu godność prałata honorowego Ojca Świętego.

Na końcu Bóg doświadczył go cierpieniem. Znosił je z pogodą serca. Ufamy, że te cierpienia, które zawsze są czasem łaski, ubogaciły go. Ufamy również, że ofiara, którą w ostatnich miesiącach składał Bogu, była ofiarą całopalną za zbawienie jego i nasze.

Można by jeszcze długo i wiele mówić o tej, z pewnością, nieszablonowej postaci. Niech wystarczy ta garść wspomnień i pomoże nam w modlitwie dziękczynnej za kapłańskie serce ks. Konrada.

A miłosierny Bóg niech przebaczy mu chwile ludzkiej słabości, które na tej ziemi przeżywają nawet najwięksi.

Dobry Jezu, a nasz Panie, daj Mu wieczne spoczywanie!

Dodatkowe informacje